Kiedy myślicie, że już żadna odmiana na Was nie czeka, kiedy myślicie że pomysłów brak, wtedy spływa nagle olśnienie. Z pokojem od wszystkie i od niczego nie mogliśmy uporać się w zasadzie odkąd tutaj mieszkamy. Po prostu nie miałam pomysłu jak mam spędzać tam czas. Nie chodziło nawet o fakt jak i czym urządzić ten pokój, ale jak będziemy tam spędzać czas. Najczęściej wykorzystywaliśmy tą przestrzeń do wieszania prania, prasowania, wrzucania toreb treningowych i innych rzeczy które do tej pory nie znalazły jeszcze dla siebie miejsca. Był to także pokój w którym nocowali nasi goście, bo wstawiliśmy tu wielką kanapę z poprzedniego mieszkania. Nie chciałam nadawać mu tylko charakteru pokoju dla gości, bo co wtedy zrobię z praniem? To chyba problem każdego domu w którym nie ma stricte dedykowanej pralnio-suszarni. I tak po pokojach snuje się ten wieszak na pranie, który sprzątny z widoku jest tylko wtedy kiedy przychodzą goście. A na co dzień już się przyzwyczaiłaś do jego obecności?…ehhhhh znam to.
Przypomniały mi się rysunki naszego pokoju z planów dewelopera. Proponował on, że z tego pokoju można ewentualnie zrobić dwa, ponieważ pokój ma dużą wnękę i dwa duże okna. Tak daleko się nie posunęłam. Ale skorzystałam z tego pomysłu i przedzieliłam pokój szafą Pax. Potrzebowałam takiego rozwiązania, ponieważ drażni mnie widok stojącej deski do prasowania, suszarki z praniem. Szafy mieliśmy od samego początku, ale nie miały drzwi. Dlatego jedną szafę odwróciłam frontem do części w której znajduje się biuro, a drugą szafę zostawiłam we wnęce bez drzwi, żeby było łatwiej się tam poruszać. Oczywiście w części garderobiano-gościnno-suszarnianej w momencie pojawienia się gości łóżko się rozkłada idealnie na wymierzoną szerokość. Wtedy deska do prasowania i suszarka chowają się do szafy i jest miejsce na walizki 😉
Wiem, że może być trudno to sobie wyobrazić więc Wam to szybko narysowałam 😀
I teraz najfajniejsza część, czyli stylizacja i personalizacja przestrzeni.
Ja najbardziej lubię pracować na żywym materiale. Być we wnętrzu, poczuć jego klimat, odnaleźć siebie w przestrzeni. Miałam bardzo dużo pomysłów na biuro. Ale wiedziałam, że na pewno chcę mieć organizer w postaci metalowej kratki. Raz, że jest funkcjonalny, a dwa, że naprawdę dodaje stylu i ożywia okolice biurka.
Nasz metalowy organizer powstał z siatki zbrojeniowej, którą można kupić w sklepie budowlanym. Z reguły duży kawałek – 3 razy taki jak moja kratka, kosztuje ok 8 zł. U nas oczka kratki mają 10/10 cm. Docięliśmy kratkę do rozmiarów ok 87 cm/83 cm. Pomalowaliśmy czarną, matową farbą w sprayu.
Biurko zrobione z blatu ikea o szerokości 120cm i osobno dokupione koziołki, również w ikea.
Na razie kratka stoi podparta książkami. I nie wiem czy będę ją przytwierdzać, znając moje upodobania do zmian w aranżacji przestrzeni 😉 Nie bójcie się kombinować z ustawianiem mebli. To biurko na początku stało na ścianie, gdzie jest grzejnik. Ale do końca mi tam nie pasowało, tak sobie stało i czekało na lepsze czasy, bo też prawie nigdy z niego nie korzystaliśmy. A ja mam tak, że jeśli z jakiejś przestrzeni nie korzystam, to zostawiam ją samą sobie 😉
Także niedługo przyjdzie czas na poddasze…tam chcemy zrobić bawialnię, pokój do oglądania seansów filmowych, grania w gry, słuchania muzyki. A salon będzie miejscem spotkań, rozmów ♥
Stay home ♥